Straszna ze mnie bałaganiara. Odkąd tylko pamiętam mama wytykała mi ten grzech przynajmniej raz w tygodniu. Ostatnio znalazłam jednak sposób na tę bolączkę. Kupiłam pudełka.
Pudełka z Ikei poleciła mi moja koleżanka. Ewa ich magiczne działanie odkryła jakiś miesiąc temu, podczas remontu swojego pokoju. Jako maniaczka ozdób do włosów, biżuterii, zawieszek do torebek i innych bibelotów sama nieustannie borykała się z problemem wiecznie rozrzuconych i wszędzie walających się przedmiotów. Pudełka w Ikei Ewa kupiła bez większego przekonania, ale już po tygodniu była w sklepie ponownie i dokupowała kolejne dwa. Jej entuzjazm mnie przekonał. Skoro pudełka mogły w jakikolwiek sposób pomóc warto było ich choć spróbować. Pomysł okazał się jak najbardziej trafiony. Pudełka sprawdziły się bowiem nie tylko jako kontroler porządku w moim pokoju, ale również jako element ozdobny. Ich prostota sprawiła, że wnętrze stało się bardziej nowoczesne, równocześnie jednak – dzięki ciekawym wzorom i kolorom – obawy, że pomieszczenie zacznie przypominać magazyn, okazały się płonne. Od kiedy zainwestowałam w pudełka nie słyszę już narzekań na moje bałaganiarstwo i nie mam problemów ze znalezieniem ulubionych kolczyków. Może trudno w to uwierzyć, ale pudełka naprawdę działają.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.